Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Historia Szkoły Nowomiejskiej

Rozejrzyj się po Toruniu i zastanów się nad tym, jak to miasto wyglądało w XVII wieku, kiedy budowano budynki, które dzisiaj uważamy za zabytki. Wyobraź sobie ludzi, którzy przy tym pracowali, a potem ich dzieci i wnuki.. Pomyśl o tych wszystkich umierających i przychodzących na świat pokoleniach i o zmianach, które w tym czasie zaszły na świecie. A potem spójrz na budynek przy ulicy Prostej 4 i pamiętaj, że właśnie to miejsce, przez te wszystkie lata zmieniało się razem z tymi ludźmi. Następnym razem, kiedy będziesz tamtędy przechodził przypomnij sobie historię tej szkoły, a żebyś mógł ją poznać pozwól, że zabiorę cię na chwilę na krótką podróż w czasie.
           
Cofnijmy się do II Wojny Światowej.  Świat nie był wtedy czarno-biały jak na filmach. Cegła, z którego zbudowano nasze Liceum Akademickie była czerwona, tak jak dzisiaj. Tak samo czerwona jak czerwone były pościele na szpitalnych łóżkach i usta sanitariuszek, próbujących pomóc rannym niemieckim żołnierzom. Zbliżała się wtedy wojna sowiecko - niemiecka, więc budynek szkoły przerobiono na szpital wojskowy. Cóż, wojna zmienia priorytety. Kiedy do Torunia wkroczyły wojska sowieckie, w części obiektu nadal funkcjonował szpital ale dla żołnierzy sowieckich, a w drugiej zainstalowano sowiecką placówkę dla ich władz bezpieczeństwa. W roku 1946 budynkowi zwrócono funkcję bycia szkołą.
           
Wiele można by powiedzieć o tym trudnym dla wszystkich okresie, o ciągłym strachu o własne życie, o bohaterstwie i o tym, ilu osobom udało się przeżyć a dla ilu, mury naszej szkoły były ostatnim miejscem na świecie. Można by, ale warto pamiętać, że mieliśmy też inne, przyjemniejsze momenty, więc przechodząc przez koszary batalionu policyjnego, które się tu znajdowały, cofnijmy się do roku 1935.
           
Ciężko być niepełnosprawnym, no nie? Szczególnie dzieckiem, mając dookoła siebie okrutnych rówieśników, którzy nie rozumieją, że nie nadążasz, że odstajesz od nich. Dzisiaj społeczeństwo jest trochę bardziej uświadomione w tym temacie, ale kiedyś? A właśnie w mury tego starego budynku przeniesiono szkołę specjalną znajdującą się wcześniej na Szosie Chełmińskiej. Tutaj, dzieci wymagające specjalnej pieczy wychowawczej miały szanse ją otrzymać.
           
W okresie odrodzenia Polski na ulicy Prostej 4 funkcjonowała Szkoła Powszechna, jeszcze wcześniej Polska Szkoła Wydziałowa, która została przeniesiona na Pl. Św. Katarzyny 8, a jeszcze wcześniej jej rozwój był bardzo dynamiczny. Tak dynamiczny, że da się to odczuć czytając tę historię.
           
W roku 1901, szkoła średnia zmieniona z sześcioklasowej szkoły powszechnej (obywatelskiej), w wyniku nowych regulacji szkolnych w państwie pruskim, została przeniesiona do nowego gmachu szkolnego na Placu św. Katarzyny, a niemiecka podstawówka funkcjonowała tutaj do roku 1914.
           
W roku 1865 oddano przy zbiegu ulic Prostej i Jęczmiennej, nowy gmach zbudowany w stylu włoskiego neogotyku. W okresie budowy, szkoła nowomiejska mieściła się w budynku gimnazjum przy Zaułku Prosowym (wtedy ul. Wysoka). Tak, dobrze przeczytałeś. Budynki, które stały tutaj do tej pory okazały się nieodpowiednie, ze względu na wzrost liczby uczniów, szkoła została rozbudowana i powiększona o sąsiednie parcele. Świat się rozwijał. Toruń się rozwijał. Ludzi było coraz więcej, a nauka była coraz bardziej powszechna. A szkoła nowomiejska, kształcąca w pięcioklasowym systemie miała profil bardzo praktyczny i odpowiadający oczekiwaniom toruńskich mieszczan. Prędzej szkoła nabrała charakteru szkoły obywatelskiej, co odróżniało ją od humanistycznego profilu Gimnazjum.
           
           
Wcześniej Toruń został zajęty przez Prusy.  Podjęto próbę złagodzenia nacisku na kształcenie religijne i otworzono się na nowinki epoki. Potem wkroczyły tutaj wojska francuskie i szkołę zamknięto. Z budynku zrobiono koszary, a że była wojna to żołnierze mieli pewnie koszmary.
           
Kiedy miasto zostało ponownie zajęte przez Prusaków, czyli w 1815 roku, budynek trzeba było wyremontować i otworzono tam szkołę obywatelską. Poszerzono program nauczania, kosztem wychowania religijnego, wprowadzono obowiązkową naukę języka polskiego, a potem wspomniany wcześniej remont i tak dalej...
           
Doszliśmy do momentu, w którym szkoła nowomiejska przechodziła przez kryzys. Profil szkoły, skoncentrowany na kształceniu religijno-humanistycznym, nie odpowiadał bogatszym mieszkańcom XVIII wiecznego Torunia. Woleli oni wysyłać swoje dzieci do szkół oferujących bardziej praktyczne wychowanie. Wskutek tego podjęliśmy decyzję o przyjmowaniu do szkoły dzieci z ubogich rodzin, którym czesne opłacała rada miejska. Im dalej tym gorzej, bo u schyłku Rzeczypospolitej, przy rozwijającym się szkolnictwie pijarskim i innych szkół w Polsce, nasze trwanie przy przestarzałej formule edukacyjnej spowodowało kryzys szkoły nowomiejskiej. Mimo wszystko absolwentem naszej szkoły był sam Samuel Bogumił Linde. To ten od pierwszego Słownika Języka Polskiego, nie ten od Psów..
           
To była połowa XVIII wieku, cofając się do jego początku przebijamy się przez, niestety, kolejne problemy. Była Wojna Północna, oblężenie szwedzkie Torunia i zniszczenia i załamanie ekonomiczne Polski. Podkopało to funkcjonowanie miasta, a przez emocje ludzi na tle wyznaniowym, nasza szkoła, wtedy Kolegium Jezuickie, wywołało niechęć władz miasta i wyższych warstw mieszkańców. Eskalacją tych napięć był tumult toruński. Wtedy stracono kilkorga najważniejszych włodarzy miasta, razem z burmistrzem Rösnerem. Odbiło się to na funkcjonowaniu szkoły nowomiejskiej.
           
To nie było dla nas najszczęśliwsze sto lat. Za to w XVII wieku, przeżywaliśmy okres największego rozkwitu, nowi rektorzy, Ernest Koenig oraz później Krzysztof Cretlaua uporządkowali sytuację nauczycieli, określili ich zadania i obowiązki i ustalili reguły finansowania szkoły. Byliśmy wtedy, tak jak dzisiaj, placówką edukacyjną nie tylko w skali Torunia!
           
W 1520 roku, po przybiciu do drzwi katedry zamkowej 95 tez przez Marcina Lutra, reformacja dotarła do Torunia, przez co zmniejszyła się liczba uczniów w szkole nowomiejskiej, która miała przecież charakter katolicki. Kościół św. Jakuba objęli później protestanci, jednak nie oznaczało to przejęcia klasztoru, ani znajdującej się przy nim wtedy szkoły. Niestety, śmierć w szkarłatnej masce, o której pisał między innymi Allan Egdar Poe opustoszyła klasztor i wszystkie benedyktynki, mające szkołę pod opieką zostały zabrane przez dżumę. Protestanci zajęli klasztor, co stało się wbrew woli biskupa i zgromadzenia zakonnego, przez co sto lat później pozwoliło benedyktynom odzyskać klasztor, a katolikom kościół św. Jakuba.
            W przejętym obiekcie protestanci otworzyli przytułek dla ubogich kobiet. Miło z ich strony. Ludzie cierpieli wtedy z braku instytucji szkolnych, więc po przejęciu klasztoru wybudowano nowy obiekt dla szkoły nowomiejskiej. Nie było miejsca, dla uczenia dużej ilości dzieci, więc dodatkowo w 1568 roku powołano do  życia Gimnazjum Toruńskie, a potem podniesiono jego rangę do szkoły wyższej, więc absolwenci szkoły nowomiejskiej mieli gdzie kontynuować naukę. Kształcenie dzieci stało się obowiązkiem dla Torunian, a odskocznią od tego obowiązku były prawdopodobnie wagary. Tutaj akurat nic się nie zmieniło.
           
Budowę ukończono w 1602 roku na rogu ulic Prostej i Jęczmiennej, stąd późniejszy powrót benedyktynek do ich klasztoru na ulicy św. Jakuba. W uporządkowanym, przez siebie klasztorze urządziły one szpital, przytułek dla ubogich kobiet oraz szkołę dla dziewcząt. To było dość niecodzienne, bo do szkół zazwyczaj chodzili chłopcy. Niestety o tej szkole wiadomo niewiele.
           
 W 1454 roku obalono władzę krzyżacką w mieście i ze Starego i Nowego Miasta Torunia, powstało po prostu Miasto Toruń. Szkoła oddana została przez benedyktynki radzie miejskiej, która otrzymała prawo mianowania jej nauczyciela ale nadal była szkołą kościelną.
           
Cofnijmy się do powstania Nowego Miasta Toruń. Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego Anno von Sangershausen nadał przywilej na mocy którego zakonowi dominikańskiemu nadano właśnie te tereny. Dominikanie zbudowali wtedy wspomniany wcześniej klasztor, potem patronat nad parafią oraz szkołą parafialną objęły siostry cysterski. Szkołę wcześniej założyli benedyktyni i zlokalizowali w swoich obiektach, ale to już zupełnie inna historia…
           
Kończąc naszą podróż w czasie i wracając do dzisiejszego budynku szkoły, wspomnę tylko, że chodząc po korytarzach tego budynku, warto pochylić się nad jego historią.